Grzegorz Motyka
( Polska)
KONFLIKT POLSKO-UKRAINSKI W CZASIE II WOJNY SWIATOWEJ – GENEZA,
PRZEBIEG, NASTEPSTWA
W II Rzeczypospolitej kwestia ukrainska niewatpliwie byla jednym z
najwazniejszych problemow, z jakimi przyszlo borykac sie odrodzonej
polskiej panstwowosci. W granicach odrodzonego panstwa polskiego
znalazlo sie ponad 5 mln Ukraincow. Stanowili oni 16 % wszystkich
obywateli panstwa polskiego. Wielu Ukraincow uwazalo, ze powinno
powstac niepodlegle panstwo ukrainskie i wlaczenie do Polski
przyjelo jako okupacje. Sposrod ukrainskich organizacji dazacych do
zdobycia niepodleglej Ukrainy szczegolnie znaczenie miala
Organizacja Ukrainskich Nacjonalistow. Powstala w 1929 r. we Wiedniu
i stawiala sobie za cel poprzez bezkompromisowa i bezwzgledna walke
utworzenie niepodleglego i zjednoczonego panstwa ukrainskiego. Za
swoich wrogow uwazala owczesnych „okupantow” Ukrainy - przede
wszystkim ZSRR i Polske. W praktyce OUN swoj glowny impet kierowala
przeciwko Polsce organizujac m.in. zamachy terrorystyczne. W jednym
z nich w 1934 r. zginal minister spraw wewnetrznych Bronislaw
Pieracki.
Wzajemne nieporozumienia szczegolnie zaczely narastac po smierci
marszalka Jozefa Pilsudskiego w 1935 r. Polityka polskich wladz
zaczela wowczas zmierzac wyraznie w strone asymilacji narodowej.
Zamierzano stopniowo, poprzez administracyjne naciski, doprowadzic
do polonizacji Ukraincow. W praktyce mniejszosc ukrainska stala sie
obywatelami drugiej kategorii.
We wrzesniu 1939 r., wsrod okolo 1 mln zolnierzy polskich bylo okolo
106–112 tysiecy Ukraincow. Byli oni na ogol lojalnymi i bitnymi
zolnierzami. Walczyli m.in. w bitwach pod Mokra, na Pomorzu i nad
Bzura. Okolo 8 tysiecy zginelo w walkach. Dwa razy tyle bylo
rannych. Wielu odznaczono za odwazna postawe na polu bitwy, m. in.
pplk Pawlo Szandruk otrzymal krzyz Virtuti Militari.
Deklaracje lojalnosci wobec panstwa polskiego zlozylo szereg
ukrainskich politykow. 24 sierpnia 1939 r. najwieksza ukrainska
partia polityczna UNDO oglosila wezwanie o powstrzymanie sie od
akcji przeciwko Polakom 2 wrzesnia 1939 r. na ostatnim posiedzeniu
Sejmu Ustawodawczego podobne oswiadczenie zlozyl rowniez lider
ukrainskiej reprezentacji w parlamencie wicemarszalek Sejmu Wasyl
Mudryj. Stwierdzil on m.in.: „My Ukrainska Reprezentacja Narodowa
[...] oswiadczamy, ze obecnie nie czas na wzajemne spory polityczne
i ze decyzje powyzsza wraz ze spoleczenstwem ukrainskim w calej
pelni wykonamy i poniesiemy wszystkie ofiary dla zwartej obrony
Panstwa”.
Dopiero po 10 wrzesnia 1939 r. doszlo do roznego rodzaju ukrainskich
wystapien dywersyjnych (napadano na kolonistow, posterunki policji,
rozbrajano polskich zolnierzy). Na terenach mieszanych
narodowosciowo mialy one miejsce w prawie kazdym powiecie, jednak
nie przybraly masowego charakteru. Inspirowali je zarowno
nacjonalisci, jak i komunisci. Po stronie niemieckiej znajdowal sie
tez zlozony z Ukraincow 600 osobowy legion pulkownika Suszki, lecz
nie wzial on udzialu w walkach.
Zgodnie z ukladem Ribbentrop-Molotow, wiekszosc obszarow
zamieszkiwanych przez Ukraincow zostala zajeta przez wojska
sowieckie. 22 pazdziernika 1939 r. pod scislym nadzorem NKWD i
milicji odbyly sie „wybory” do Zgromadzenia Ludowego Zachodniej
Ukrainy. Glosowano z reguly na jednego wyznaczonego kandydata.
Zgromadzenie Ludowe juz 27 pazdziernika podjelo decyzje o
inkorporowaniu terenow Zachodniej Ukrainy do USRR. Natychmiast po
tej decyzji zaczelo sie dostosowywanie systemu
spoleczno-politycznego i administracyjnego do ustroju sowieckiego.
Juz w momencie wejscia armii sowieckiej rozpoczely sie aresztowania
pracownikow aparatu panstwowego, aktywnych dzialaczy politycznych i
spolecznych. Masowo takze zwalniano z pracy (np. na kolei) tych,
ktorzy potencjalnie mogli byc nielojalni wobec panstwa radzieckiego.
W pierwszej kolejnosci represje stosowane byly glownie przeciwko
Polakom uznanym za najbardziej niebezpiecznych dla panstwa. W
polowie 1940 r. nastapila jednak zmiana sowieckiej polityki - od
tego momentu wiekszosc dzialan represyjnych kierowano przeciwko
Ukraincom.
Polityka wladz komunistycznych sprawila, iz powszechnie darzono ja
niechecia. Wsrod Polakow, Ukraincow, a takze Zydow istnialy
organizacje podziemne. Najwazniejsza polska organizacja byl Zwiazek
Walki Zbrojnej, zas ukrainska OUN. ZWZ oslabily aresztowania
prowadzone przez wladze sowieckie. Po uderzeniu Niemiec na ZSRR
organizacja zostala jednak odbudowana i w 1942 r. – podobnie jak w
calym kraju – przeksztalcona w Armie Krajowa.
Glownym przeciwnikiem polskiej podziemnej Armii Krajowej byla III
Rzesza. Juz od momentu upadku Polski zaczeto przygotowywanie
zbrojnego powstania. Jednoczesnie nie rezygnowano z walki biezacej -
zbierano materialy wywiadowcze, przeprowadzono wiele akcji
sabotazowo-dywersyjnych. W 1944 r. w momencie zblizania sie frontu
wschodniego do granic przedwojennej Polski dowodztwo AK wydalo
rozkaz przystapienia do otwartej walki zbrojnej. Polskie powstanie,
strefa po strefie, wojewodztwo po wojewodztwie objelo prawie caly
kraj. Zolnierze AK atakowali oddzialy niemieckie pomagajac Armii
Czerwonej w marszu na zachod. W czasie akcji Polacy uwolnili z rak
nieprzyjaciela liczne miejscowosci. Dzialania AK mialy miejsce
rowniez w Galicji Wschodniej i na Wolyniu. Miedzy innymi Polacy
pomogli Sowietom w lipcu 1944 r. opanowac Lwow. Z kolei na Wolyniu
powstala 27 Wolynska Dywizja Piechoty AK liczaca ok. 7 tys.
zolnierzy. Byla to najwieksza polska jednostka partyzancka. Stoczyla
caly szereg walk z Niemcami i ukrainska partyzantka, przez pewien
czas utrzymywala razem z Armia Czerwona front w rejonie Kowla. W
walkach dywizja poniosla ciezkie straty, po czym przebila sie na
Lubelszczyzne.
W czasie powstania ujawnily sie polskie struktury podziemne. Nie
omieszkal z tego skorzystac NKWD. Czesc zolnierzy AK zostala
aresztowana, a czesc wcielono do polskiej armii walczacej u boku
ZSRR. Ci, co unikneli aresztowania w dalszym ciagu tkwili w
konspiracji.
Jesli chodzi o Organizacje Ukrainskich Nacjonalistow, to jej sile w
1940 r. oslabila walka frakcyjna pomiedzy jej „starymi” dzialaczami
skupionymi przy Andriju Melnyku, a „mlodymi” popierajacymi Stepana
Bandere. W lutym 1940 r. doprowadzilo to do oficjalnego podzialu
organizacji na dwie zaciekle zwalczajace sie czesci od nazwisk
przywodcow nazywane melnykowcami (OUN-M) i banderowcami (OUN-B).
Przy pewnych roznicach taktycznych obie frakcje orientowaly sie na
III Rzesze liczac na jej pomoc w zdobyciu niepodleglosci.
Po wybuchu w czerwcu 1941 r. wojny niemiecko-sowieckiej czlonkowie
OUN-B przystapili do walki zbrojnej z komunistami. Bojowki OUN
atakowaly oddzialy NKWD i milicji, ostrzeliwaly grupy zolnierzy
Armii Czerwonej. Najwieksze starcia mialy miejsce 24 czerwca 1941 r.
we Lwowie, ktory OUN-B probowala nieskutecznie zajac.
30 czerwca, po zajeciu Lwowa przez Niemcow, banderowcy proklamowali
powstanie niepodleglego panstwa na czele ktorego stanal rzad
Jaroslawa Stecki. Ogloszenie niepodleglosci godzilo jednak w zamiary
Niemcow, w zwiazku z czym hitlerowcy kategorycznie zazadali
wycofania proklamacji. Gdy Ukraincy odmowili, Niemcy aresztowali
okolo 80 procent kadry przywodczej banderowcow. Stepana Bandere i
Jaroslawa Stecke osadzono w obozie koncentracyjnym w Sachsenhausen
(wypuszczono ich stamtad jesienia 1944 r.).
Wstrzasem dla ukrainskich narodowcow byly decyzje Hitlera dotyczace
Ukrainy. Ziemie po rzeke Boh przyznano Rumunii, Galicje Wschodnia
wcielono do Generalnego Gubernatorstwa (GG), zas z pozostalych
terenow utworzono Reichskommissariat Ukraine. Twarde sciaganie
kontyngentow, masowe wywozki mlodziezy do Niemiec czy krwawe
pacyfikacje staly sie na Ukrainie codziennym zjawiskiem.
Po aresztowaniu rzadu Stecki banderowcy ponownie zeszli do podziemia
i rozpoczeli odbudowywanie struktur konspiracyjnych. W lutym 1943 r.
zdecydowali sie na rozpoczecie zakrojonych na szeroka skale walk
partyzanckich skierowanych jednoczesnie przeciwko Niemcom, Sowietom
i Polakom. Pierwszy „lesny” oddzial OUN-B wyruszyl do akcji w
pazdzierniku 1942 r. na Polesiu i date jego powstania przyjelo sie
uwazac za poczatek dziejow Ukrainskiej Powstanczej Armii (UPA). Od
marca 1943 r. OUN-UPA zaczela przeprowadzac operacje przeciwko
Niemcom. Kierowala je glownie przeciwko administracji i formacjom
policyjnym, uniemozliwiano takze sciaganie kontyngentow. Nie
atakowano natomiast oddzialow Wehrmachtu nie chcac w ten sposob
posrednio pomagac ZSRR. Na poczatku 1944 r. wobec zblizania sie
Armii Czerwonej doszlo do niemiecko-ukrainskich rozmow na temat
wspolpracy. Prowadzono je niezaleznie z Wehrmachtem i policja
bezpieczenstwa. Zdaniem Ryszarda Torzeckiego doszlo do zawarcia
nieformalnych ukladow, na mocy ktorych w zamian za bron i amunicje
Ukraincy zgodzili sie przekazywac Niemcom „material informacyjny,
proby rosyjskiej broni i srodkow specjalnych”.
Po zajeciu w 1944 r. Zachodniej Ukrainy przez Armie Czerwona OUN-UPA
dysponujaca wowczas okolo 30 tysiacami ludzi w oddzialach
partyzanckich, przystapila do bezwzglednej walki z wladza
komunistyczna, starajac sie nie dopuscic do tworzenia administracji
cywilnej. Zorganizowana walka ukrainskiego podziemia trwala do 1954
r.
Na stosunkach polsko-ukrainskich szczegolnie zaciazyla
przeprowadzona z inicjatywy banderowskiej frakcji OUN tzw.
antypolska akcja. Przywodcy OUN-UPA, wedlug prawdopodobnej wersji,
byli przekonani, iz powtorzy sie scenariusz z 1918 r. tzn. wojna
zakonczy sie kleska tak ZSRR, jak i Niemiec i ze Ukraincy stocza
kolejna wojne z Polakami o Lwow. W tej sytuacji na przelomie
1942/1943 r. podjeli decyzje o wypedzeniu (a na Wolyniu byc moze
nawet o wymordowaniu) wszystkich Polakow zamieszkujacych sporne
ziemie po to, aby uzyskac przed ewentualnymi rozmowami pokojowymi
teren czysty etnicznie.
Problemem wywolujacym wiele kontrowersji w polskiej i ukrainskiej
historiografii jest kwestia rozkazu OUN-B i UPA dotyczacego
postepowania z polska ludnoscia. Przez dlugi czas powatpiewano lub
wrecz negowano, by na Wolyniu w 1943 r. miala miejsce jakakolwiek
zorganizowana akcja przeciwko Polakom. Sugerowano, iz zbrodni na
polskiej ludnosci dopuscili sie sowieccy partyzanci lub Niemcy,
udajacy ukrainska partyzantke. Choc dzisiaj nie ulega watpliwosci,
ze w latach 1943-1944 na Wolyniu i w Galicji Wschodniej mielismy do
czynienia z zorganizowana antypolska akcja UPA, to jednak historycy
dalej sprzeczaja sie, czy ukrainskiej partyzantce chodzilo o
wypedzenie Polakow, przy uzyciu wszelkich metod, czy tez zamierzala
ona wymordowac cala polska ludnosc. Wedlug znawcy przedmiotu, autora
bez watpienia najwazniejszej rozprawy na temat relacji
polsko-ukrainskich w latach drugiej wojny swiatowej, Ryszarda
Torzeckiego, Ukrainskiej Powstanczej Armii chodzilo raczej o to
pierwsze. Inny poglad na te wydarzenia maja m.in. Wladyslaw i Ewa
Siemaszko oraz Wladyslaw Filar. Ich zdaniem celem dzialan
ukrainskiej partyzantki bylo nie wypedzenie, a likwidacja calej
polskiej ludnosci. Wynika to przede wszystkim z analizy przebiegu
uderzen na polskie miejscowosci, drobiazgowo odtworzonej na
podstawie relacji swiadkow wydarzen.
Ciekawe, iz juz w 1946 r. zajmujacy w banderowskiej frakcji OUN
kierownicza funkcje Mykola Lebed’ przyznal, iz w czasie wojny miala
miejsce zorganizowana akcja przeciwko Polakom. W swojej monografii o
UPA o wydarzeniach 1943 r. na Wolyniu napisal m.in.: „Ukrainska
Powstancza Armia probowala wciagnac Polakow do wspolnej walki
przeciwko Niemcom i bolszewikom. Kiedy nie odnioslo to zadnego
skutku UPA wydala polskiej ludnosci rozkaz opuszczenia Wolynia i
Polesia”. W roku 1944 rozkazem tym objeto wszystkie tereny „wazne”
dla dzialalnosci ukrainskiej partyzantki. Lebed’ przyznal, iz
„sprzeciw byl likwidowany sila”.
Dokumenty odnalezione niedawno w PASBU pozwalaja nam poszerzyc
wiedze na ten temat. Jak sie okazuje w 1944 r. droga agenturalna
Sowieci uzyskali informacje o przeprowadzonej w pazdzierniku 1942 r.
we Lwowie konferencji referentow wojennych OUN. Brali w niej udzial
Mykola Lebed’, wtedy noszacy pseudonim „Orest”, referent wojskowy
prowodu OUN Dmytro Hrycaj „Dub”, oficer do specjalnych zadan przy
referencie wojskowym OUN Iwan Klymow „Jewhen Lehenda”, referent
wojskowy kraju „Zachod” (Galicja Wschodnia) – Luka Pawlyszyn „Wowk”
oraz referent wojskowy kraju „Polnoc” (Wolyn i Polesie) – Wasyl
Iwachiw „Som”, „Sonar”.
W trakcie narady powolano komisje, ktora przygotowala szczegolowe
plany tworzenia wlasnych sil zbrojnych i przyszlych dzialan
powstanczych. Komisja zastanawiala sie tez, jak w chwili wybuchu
powstania, postepowac z mniejszosciami narodowymi. Jesli chodzi o
Rosjan, to w zasadzie chciano ich pozostawic w spokoju, gdyz,
szczegolnie zyjacy na wsi, „zlali sie z narodem”. Niemniej
postanowiono tworzyc spisy rosyjskich aktywistow, „walczacych z
Ukraincami”. Po rozpoczeciu otwartej walki zamierzano ich
zlikwidowac. W wypadku Zydow, zalecano: „nie nalezy likwidowac, lecz
wysiedlic z Ukrainy, dawszy im mozliwosc wywiezienia czegos ze
swoich rzeczy. Nalezy sie z nimi liczyc, gdyz maja oni duze wplywy w
Anglii i Ameryce”. „Wszystkich Polakow – czytamy dalej – wysiedlic,
dajac im mozliwosc wziecia z soba, tego, co zechca wziac, poniewaz
ich takze bedzie bronic Anglia i Ameryka. Tych, ktorzy nie zechca
wyjechac – likwidowac”. Bezwarunkowo zamierzano zlikwidowac na dzien
przed ogloszeniem mobilizacji tzw. czynnych Polakow, a wiec osoby
zwiazane z konspiracja, cieszace sie duzym autorytetem spolecznym,
bedace naturalnymi liderami lokalnych spolecznosci. Odpowiednie
listy proskrypcyjne mialy zostac sporzadzone przez rejonowych i
powiatowych dowodcow wojskowych. Likwidacja miala zajmowac sie
przede wszystkim zandarmeria i w okreslonych wypadkach SB. W spokoju
zamierzano pozostawic pozostale mniejszosci narodowe, w tym Wegrow,
Czechow i Rumunow. Nie dotyczylo to jednak Ormian, ktorych nalezalo
„traktowac tak, jak i Zydow biorac pod uwage fakt, ze sa oni ludzmi
oddanymi Rosji”.
Trudno powiedziec, czy tego typu zalecenia zostaly przekazane do
wykonania. Przebieg wydarzen, wydaje sie jednak wskazywac, ze tak.
Przy czym zapewne to i tak bezwzgledne zalecenie kierujacy wolynska
OUN-B Dmytro Kljaczkiwskyj „Klym Sawur” z najblizszymi
wspolpracownikami, przede wszystkim Wasylem Iwachowem „Somem” i
Iwanem Lytwynczukiem „Dubowym”, postanowil jeszcze zaostrzyc i
Polakow na Wolyniu po prostu zlikwidowac. Jako pierwsza zostala
wymordowana w lutym 1943 r. wies Parosle. W marcu doszlo juz do
calego szeregu atakow na polskie miejscowosci. W kwietniu
zaatakowano m.in. Janowa Doline, gdzie zabito ok. 600 Polakow. W
sprawozdaniu jednej z sotni pod datami: 3, 4, 15, 19, 23, 25 maja
1943 r. zapisano wymownie: „likwidowano kolonie, ktore wspolpracuja
z Bolszewikami i Niemcami, wlasnych strat nie bylo”. W czerwcu
oficjalny rozkaz dotyczacy Polakow „Klym Sawur” przekazal dowodcom
UPA w zachodnich powiatach Wolynia. Fakt ten potwierdzaja zeznania
jednego z lokalnych komendantow UPA Jurija Stelmaszczuka „Rudego”.
Stwierdzil on m.in.: „W czerwcu 1943 roku przedstawiciel centralnego
prowidu OUN <<Klym Sawur>> przekazal mi ustnie tajna dyrektywe
Centralnego Prowidu OUN o powszechnej fizycznej likwidacji calej
ludnosci polskiej, zamieszkalej na terytorium zachodnich obwodow
Ukrainy”. Fakt ten potwierdza analiza przebiegu wydarzen: w lipcu
doszlo do masowej akcji przeciwko Polakom w skali do tej pory nie
widzianej. Masakrom ludnosci cywilnej towarzyszyly rozkazy „Klyma
Sawura” nakazujace przeprowadzenie wsrod chlopow parcelacji zdobytej
ziemi oraz powolanie samorzadow.
Krwawy przebieg antypolskiej akcji wywolal kontrowersje nawet wsrod
samych banderowcow. Wspominal o tym w swoich zeznaniach skladanych
radzieckim organom bezpieczenstwa jeden z czlonkow Centralnego
Prowodu OUN Mychajlo Stepaniak. Wedlug niego w czasie III Zjazdu
OUN-B w sierpniu 1943 r. razem z Mykola Lebediem w swoich
wystapieniach twierdzili, „ze UPA skompromitowala sie swoimi
bandyckimi dzialaniami przeciwko polskiej ludnosci”. Jednak
ostatecznie uznano UPA za „podstawowy srodek walki o Ukrainskie
Panstwo”.Postanowiono tez przeprowadzic antypolska akcje, choc w
nieco lagodniejszej formie, takze w Galicji Wschodniej.
Pomiedzy lutym a kwietniem 1944 r. UPA zaczela w Galicji Wschodniej
atakowac kolejne polskie miejscowosci. Oficjalne instrukcje
nakazywaly poprzedzanie atakow wysylaniem do polskiej ludnosci
ulotek z zadaniem wyjazdu. Dopiero po uplywie terminu ultimatum
miano atakowac, zabijac mezczyzn i palic domy. Kobiety i dzieci
nakazywano oszczedzac. W praktyce ukrainska partyzantka
niejednokrotnie atakowala bez uprzedzenia, likwidujac wszystkich
schwytanych. Zasieg akcji UPA do konca czerwca 1944 r. objal
wszystkie powiaty Galicji Wschodniej. UPA dazyla do stworzenia
silnych baz w Karpatach i Tarnopolskiem, otoczenia Lwowa z
okolicznymi miejscowosciami oraz przeciecia korytarzy pomiedzy
Lwowem i Lublinem. Kontrakcja polskiej partyzantki sprawila, iz na
Lubelszczyznie powstal wrecz ponad 100 km front polsko-ukrainskiTraf
chcial, iz zachowaly sie dokumenty z ktorych mozemy poznac jak
owczesna sytuacje ocenialo kierownictwo ukrainskiego podziemia, w
tym sam dowodca UPA oraz kierownik OUN-B Roman Szuchewycz „Taras
Czuprynka”. Mozemy to poznac z protokolu dyskusji Ukrainskiej
Glownej Rady Wyzwolenczej (UHWR), pomyslanej jako ponadpartyjna
nadbudowa polityczna dla UPA. Zjazd UHWR mial miejsce w lipcu 1944
r. w Karpatach. W trakcie obrad doszlo rowniez do dyskusji na temat
relacji z Polska i Polakami. 12 lipca 1944 r. wieczorem
zaproponowano, by jedna z dyskusji poswiecic jedynie kwestii
polskiej. Propozycje przyjeto jednoglosnie. Jeszcze tego samego dnia
Mykola Lebed’ przedstawil raport z rozmow z polskim podziemiem. W
dyskusji po tym sprawozdaniu Zenon Pelenskyj wyrazil watpliwosc, co
do slusznosci koncepcji wypedzania „Polakow za San”, gdyz „jako
element polityczny – Polacy nie sa zagrozeniem” i opowiedzial sie za
rozmowami z podziemiem i rzadem emigracyjnym. Wlasciwa dyskusja
rozpoczela sie 13 lipca 1944 r. o godz. 8.30. W jej trakcie Wasyl
Mudryj przedstawil relacje polsko-ukrainskie w dwudziestoleciu
miedzywojennym i stwierdzil, iz „tylko sila” mozna rozwiazac
nabrzmialy konflikt, a Ukraincy nie moga zrezygnowac z Galicji,
gdzie spolecznosc ukrainska jest najbardziej swiadoma narodowosciowa
. Wasyl Potiszko obciazyl odpowiedzialnoscia za to co sie dzialo
strone polska i uznal, iz nalezy: „szukac mozliwosci obrony przed
Polakami, paralizowac ich dzialania za granica, ukrywac to, co
zrobiono. [...] Nasz narod robi to, co robia wielkie panstwa”.
Lew Szankowskyj z irytacja stwierdzil, ze wsrod samych Ukraincow
pojawiaja sie opinie, ze za stan stosunkow polsko-ukrainskich
ponosza wine ukrainscy „mlodzi politycy”. Skrytykowal metropolite
Szeptyckiego, ktory „wydal odezwe (do wiernych –przyp. G.M.) nie
patrzac na to, ze polski biskup niczego nie wydal”. Zasugerowal
wydanie „Bialej Ksiegi” po ukrainsku, polsku i francusku z opisami
polskich zbrodni. Wedlug niego, po rozmowach z polskim podziemiem
czy rzadem nie nalezalo sie niczego spodziewac. Jego zdaniem:
„Jedyna mozliwa z nimi rozmowa – to rozmowa karabinow i dzial”.
Podsumowujac dyskusje Szuchewycz stwierdzil m.in.: „Z Polakami
prowadzimy na polnocno-wschodnich ziemiach ukrainskich wojne. Kiedy
ukrainska policja na poczatku 1943 r. odeszla do podziemia, Niemcy
skierowali tam polska policje z SS. Polska policja prowadzila z SS
operacje stosujac okrutne i nieludzkie metody. Polski element
rozproszony na Wolyniu w pelni paralizowal ruch UPA. Odpowiedz na to
dala sama ludnosc Wolynia – przeprowadzili dzialania w ludnosc.
Polacy zaczeli sie bronic. Wowczas zaczela sie likwidacja ludnosci
polskiej na Wolyniu, ktora zakonczyla sie latem 1943 r. Ostaly sie
jedynie wyspy pod ochrona niemiecka, wtedy rozwinela sie UPA. [...]
Od kwietnia 1944 r. [...] Dowodztwo UPA wydalo rozkaz wysiedlenia
Polakow jesli sami sie nie przesiedla. Ataki sa kontynuowane. [...]
Kobiety padaly tylko przypadkowo [...] Na Chelmszczyznie w marcu i
kwietniu tego roku zostalo zabitych przez Polakow ok. 2000
Ukraincow, kobiet i dzieci [...] Tam nasze oddzialy obecnie
ochraniaja zycie Ukraincow i terytorium ukrainskie. [...] Tworzymy
dla siebie wygodne pozycje, ktorych nie mozna osiagnac przy
zielonych stolach [rozmow- GM]. Nie damy sie oszukac. Ukrainskie
masy w naszych rekach”.
Moim zdaniem, opinie Szuchewycza, wyraznie potwierdzaja slowa
Stelmaszczuka, iz na Wolyniu dowodztwo UPA chcialo doprowadzic do
zaglady calej polskiej ludnosci. Nieprzypadkiem dowodca UPA uzywa
slowa „likwidacja”. Innego zdania jest ukrainski historyk Anatolij
Rusnaczenko, ktory takze mial moznosc zapoznania sie z protokolem
UHWR. W jego ocenie akcja likwidacji polskiej ludnosci byla
prowadzona „poza wola kierownictwa ruchu UPA”. Rusnaczenko wyciaga
taki wniosek ze zwrotu „odpowiedz na to dala sama ludnosc Wolynia”,
ktory w moim z kolei przekonaniu swiadczy co najwyzej o tym, iz
wolynskie kierownictwo OUN i UPA podjelo autonomiczna decyzje o
calkowitej likwidacji Polakow w tym regionie. Warto zaznaczyc, iz
sam Rusnaczenko uwaza, mimo wszystko, ze na Wolyniu „strona
ukrainska, jako silniejsza, ponosi wieksza odpowiedzialnosc za
konflikt”. Choc zaraz dodaje: „Zauwazmy ze Ukraincy prowadzili walke
na swojej ziemi”.
W materialach SBU znajdziemy szczegoly wielu napadow na polskie
miejscowosci. Zachowaly sie liczne sprawozdania ukrainskich
oddzialow z takich akcji. Wspominaja o tym rowniez, zlapani i
postawieni przed sadem ukrainscy partyzanci. Jak zeznal jeden z
kierownikow SB OUN na Wolyniu, Stepan Janiszewskyj: „Kierowana
przeze mnie <<SB>> brala aktywny udzial w masowej likwidacji
ludnosci polskiej, w niszczeniu i podpalaniu polskich osiedli,
podczas owej tak zwanej antypolskiej akcji zostalo spalonych wiele
polskich wsi i w bestialski sposob zamordowana duza liczba ludnosci
polskiej”. Jeden z partyzantow, S. Redesza, stwierdzil m.in.
„Okrazylismy 5 polskich wsi i w ciagu nocy i nastepnego dnia
spalilismy te wsie, a wszystkich mieszkancow starych i mlodych
wyrznelismy – w sumie ponad dwa tysiace osob. [...] Moj pluton bral
udzial w paleniu jednej wielkiej wsi i przyleglego do tej wsi
futoru. Wielu Polakow – mezczyzn, kobiety, starcow i dzieci –
wrzucalismy zywcem do studni, a nastepnie dobijalismy ich strzelajac
z broni palnej. Pozostalych klulismy bagnetami, zabijalismy
siekierami i rozstrzeliwalismy. To wszystko robilismy pod haslem
<<morduj polska szlachte, ktora naplywa na ukrainskie ziemie>>”.
Iwan Hrin z kolei zeznal: „bralem udzial w rozstrzeliwaniu ludnosci
polskiej, na przyklad, we wsi Pawlowka [czyli Poryck, w ktorym w
lipcu 2003 r. odbyly sie glosne uroczystosci z udzialem prezydentow
Polski i Ukrainy – G.M.]”. Ciala „do 200” zabitych „pochowano obok
polskiego kosciola. Do tego zmobilizowano miejscowych mieszkancow,
[ktorzy] wykopali wielki dol z zachodniej strony kosciola i tam
poznosili zwloki z kosciola. Zwloki zostaly zakopane w odleglosci
zaledwie 25–30 metrow od kosciola”.
Dzieki udostepnionym materialom mozemy poznac szczegoly atakow m.in.
na Janowa Doline, Hute Stepanska, Hanaczow i inne polskie wioski.
Szczegolnie interesujace okazuja sie informacje na temat
okolicznosci napadu na klasztor dominikanow w Podkamieniu. Jak sie
okazuje, inicjatorami zbrodni dokonanej przez kuren UPA Maksa
Skorupskiego „Maksa” byli Niemcy. Na poczatku 1944 r. kuren „Maksa”
we wsi Czernycia po krotkiej potyczce rozbroil grupe niemieckich
zolnierzy. Jencow puszczono wolno z listem zawierajacym propozycje
negocjacji. W ich trakcie uzgodniono wzajemne zawieszenie broni.
Jednoczesnie Niemcy zaproponowali, zeby UPA zajela Podkamien.
Skorupskyj przyjal propozycje. Niemcy przekazali partyzantom m.in.
200 karabinow, 2 mozdzierze, 6 „maksimow”, 2 lekkie karabiny
maszynowe, mapy. Puscili tez wolno schwytanych kilku partyzantow
UPA. Ukrainska partyzantka zaatakowala Podkamien 11-12 marca 1944 r.
Czesc Polakow zbiegla, ale okolo 100-150 zamordowano. W klasztorze
zdobyto zapasy prowiantu, lekarstw oraz sporo innego mienia.
Jednak w materialach SBU mozna znalezc wiele informacji takze na
temat polskiego odwetu. Problematyka ta wywoluje niezwykle duzo
emocji. Nic dziwnego - dotyka przeciez polskich win. Wedlug wersji
rozpowszechnionej w polskiej historiografii, polski odwet byl czyms
marginalnym, nalezal do wyjatkow organizowanych przez desperatow.
Jesli zdarzyl sie juz mord dokonany na cywilach, to zaraz zgodnie
potepial go gros polskiej spolecznosci. Polskie oddzialy
partyzanckie likwidowaly jedynie upowcow. Nawet rekwizycje zywnosci
sa przedstawiane, jako odbieranie Ukraincom zagrabionych rzeczy.
Taki opis rzeczywistosci wydaje sie psychologicznie nieprawdziwy.
Ludnosc polska zostala poddana niezwykle okrutnemu terrorowi i w tej
sytuacji odwet musial byc czestszy i bardziej gwaltowny.
Szczegolne zaklopotanie budzi obecnosc Polakow w niemieckiej policji
pomocniczej. W 1943 r. po dezercji ukrainskiej policji na Wolyniu
Niemcy uzupelnili czesciowo braki Polakami. W oddzialach policji –
na poszczegolnych posterunkach oraz w 107 Schutzmannschaftsbataillon
–znalazlo sie okolo 1,5-2 tys. osob. Polacy znalezli sie rowniez w
innych batalionach Schuma m.in. w 102 w Krzemiencu, 103 w
Maciejowie, 104 w Kobryniu, 105 w Sarnach. Oprocz tego sciagnieto
360 osobowy 202 schutzmannschaftsbataillon z Generalnej Guberni.
Polscy policjanci, glownie schutzmannschaftsbataillon 202, brali
udzial u boku Niemcow w pacyfikacjach ukrainskich wsi, palac m.in.
Piddluzne, Zlazno, Japoloc. Ale nierzadko chronily rownoczesnie
ludnosc polska przed atakami UPA. 202 batalion zostal na poczatku
1944 r. rozbity przez Sowietow. Takze inne oddzialy
schutzmannschafts czasami braly udzial w akcjach represyjnych
przeciwko Ukraincom i walce z UPA. Ciekawe, iz czesc policjantow
przylaczyla sie pozniej do polskiej partyzantki. W 27 Wolynskiej
Dywizji Piechoty AK znalazlo sie okolo 700 bylych policjantow (ok.
10 % wszystkich zolnierzy tej jednostki). Jak sie okazuje, w PRL
Sluzba Bezpieczenstwa prowadzila dochodzenie w sprawie 202
batalionu. SB udalo sie dotrzec do niektorych zolnierzy batalionu,
dzieki czemu poznano losy tej jednostki. Po rozbiciu na Wolyniu
skierowano ja na odpoczynek i dalsze szkolenie do Francji, a
nastepnie do Czestochowy, skad przynajmniej czesc policjantow
trafila do Galicji Wschodniej do ochrony wazniejszych obiektow
przemyslowych. SB interesowala sie policjantami polskimi pod katem
ich kolaboracji z Niemcami, stad nie zajeto sie szerzej kwestia
pacyfikacji ukrainskich miejscowosci.
Warto zwrocic uwage, iz choc fakt udzialu polskiej policji w
zbrodniach na ludnosci ukrainskiej jest niepodwazalny, to jednak w
licznych publikacjach jej dzialania sa przedstawiane w sposob
niewspolmierny w stosunku do jej rzeczywistego znaczenia.
Faktycznie, popelniala ona w tym regionie zbrodnie wojenne, ale nie
az tak czesto, jak przedstawiaja to ukrainscy autorzy, ktorzy
niejednokrotnie pisza wrecz o „polsko-niemieckiej okupacji Wolynia”,
tak jakby Polacy i Niemcy na tym terenie byli rownorzednymi
sojusznikami. I tak, nieslusznie przypisuje sie jej pacyfikacje wsi
Remel. Z kolei w pacyfikacji Malina gdzie zginelo ponad 600 osob,
glownie Czechow, policja polska albo w ogole nie uczestniczyla, albo
jej udzial byl minimalny. Oddzielna sprawe stanowi fakt uzbrajania
przez Niemcow polskich samoobron przed Ukraincami. Poniewaz
wspolpraca samoobron z Niemcami byla wymuszona stanem wyzszej
koniecznosci polscy autorzy pisza w tym kontekscie o „pozornej
kolaboracji”, czy wrecz wallenrodyzmie.Podkresla sie jednoczesnie,
iz wieksze ilosci uzbrojenia trzeba bylo ukrywac, a Niemcom oplacac
sie zywnoscia. W kazdym z takich wypadkow samoobrony mialy sie
kontaktowac jedynie z niemieckimi wladzami cywilnymi. Jednak odkryte
materialy zdaja sie wskazywac, ze w gre musiala takze wchodzic
wspolpraca z SD. Samoobrony braly takze udzial w akcjach przeciwko
ukrainskim wioskom. Czytamy: „Zarowno ja, jak i wszyscy pozostali,
nie ustalalismy w tym czasie kto przed nami byl – kobiety czy
mezczyzni. Widzielismy, ze ze w[si] Swozy i rozstrzeliwalismy nie
zastanawiajac sie. Mscilismy sie. [...] Poza 26 osobami kobiet i
mezczyzn, ktorych zabilismy podczas napadu na w[ies] Swozy, przez
nas, napastnikow, zostaly spalone okolo 60 chat. Ogolem w tej wsi
bylo srednio byc moze 100 chat. Zabralismy cale gospodarstwo i
mienie z podpalanych chat – krowy, konie, swinie, zboze itd.
Wszystko to poszlo dla niemieckiej zandarmerii w m. Rozyszcze”.
W sumie, z reki polskiej na Wolyniu zginelo zapewne (nie liczac
zabitych przez policje polska) 2-2,5 tys. Ukraincow, O liczbie od
jednego do pieciu tys. zabitych Ukraincow (ale raczej blizej tysiaca
niz pieciu) mozemy mowic w Galicji Wschodniej. Zupelnie inaczej
wygladala sytuacja na ziemiach dzisiejszej Polski. Zginelo tam w
latach 1943-1948 wiecej Ukraincow niz Polakow, najpewniej 10-12 tys.
przy 7-8 tys. zabitych Polakach. Szczegolnie tragiczny charakter
miala akcja przeciwukrainska przeprowadzona w marcu 1944 r. na
Lubelszczyznie, gdzie polska partyzantka - pod wplywem wiesci z
Wolynia - zniszczyla kilkadziesiat ukrainskich wsi m.in. Sahryn,
Beresc, Laskow zabijajac ok. 1500 Ukraincow przy wlasnych stratach
1-2 zabitych i 3-5 rannych.. W archiwach SBU zachowaly sie protokoly
zeznan ocalalych Ukraincow zebrane zaraz po tych akcjach. W
zeznaniach Anastazji Szufel, mieszkanki wsi Sahryn, ktora wraz z
rodzina zostala wyciagnieta ze schronu przez polskich partyzantow
mozemy przeczytac: „Strzelili do mojego ojca, ktory szybko skonal,
potem do mojej mamy. Po mamie zabili kuzyna mojego meza, a sasiad
zdazyl uciec. Teraz przystapili do mojej corki [...] dostala kule w
szyje [...] zaczeli strzelac do mnie. Dostalam trzy kule...Corka
zmarla szybko. Banda myslala, ze ze mna koniec i podeszli do
babci...Zabili ja [...] zapalili chate i odeszli”. Nawet Ewa
Siemaszko piszac o tych wydarzeniach przyznala, ze podziemie na tych
terenach „stosowalo odwety i napady wyprzedzajace ukrainskie akcje”.
Wedle najbardziej prawdopodobnych danych w latach 1943-1945 zginelo
80-100 tysiecy Polakow. Az 50-60 tys. z nich, jak wynika ponioslo
smierc na Wolyniu. Po stronie ukrainskiej zginelo najpewniej 15-20
tys. osob. Wiekszosc z nich (10-12 tys.) poniosla smierc na ziemiach
dzisiejszej Polski. Po obydwu stronach najwieksza ilosc ofiar
stanowila ludnosc cywilna.
Stopniowe otwieranie archiwow i odnajdywanie kolejnych dokumentow
dotyczacych stosunkow polsko-ukrainskich sprawia, ze w ostatnich
latach nastapilo wyrazne poszerzenie naszej wiedzy. Pomimo to,
udostepnione przez ASBU wybrane materialy pokazuja, iz w archiwach
znajduje sie jeszcze wiele cennych dokumentow, ktore winne byc
udostepnione historykom. Nalezy miec nadzieje, iz zmiany
zapoczatkowane niedawno na Ukrainie doprowadza w przyszlosci do
pelnego otwarcia archiwow.
|